Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Już tu jest...
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Astra. Nie przeczę (nie testowałem, ale słucham i oglądam tych, co to robili), że podobno robi to wrażenie. Ale jak pierwszy raz otworzyłem GPT-3, też mi szczęka opadła.
Opadła mi też, jak przesiadłem się z malucha (Fiat 126p) do Forda Mondeo. I jeszcze kilka razy, na przykład jak jechałem szybkimi pociągami w Chinach czy Japonii.
I zapewne ostatnie lata przynoszą wręcz kosmiczny rozwój technologii. Sam o tym pisałem lata temu i jest to fakt.
Ale...
Jest taka fajna książka Charlesa Mackaya, "Extraordinary Popular Delusions and the Madness of Crowds". Była dla mnie wielokrotnie odbiciem myśli przy pisaniu „Nie bądź naiwny”. Jest tam taka bardzo fajna opowieść o tym, jak ludzie się nakręcali podczas bańki tulipanowej. Mackay zauważył, że tłum szalał i kupował, kiedy najwięksi krezusi mówili, że warto. Ale tylko szczególni... ci, co mieli w tym interes.
Absolutnie nie chodzi o autorytet. Chodzi o to, aby w narracji przechodzić na coraz bardziej abstrakcyjny poziom. Dzisiaj jesteśmy na poziomie, że Astra = AGI. Ale ton narracji podbijany jest sprytnie wyreżyserowanym widowiskiem. Naukowcy odchodzą, bo boją się tego, czego dokonali. Jeszcze 1 dzień i świat przejmą modele językowe. Są już tak potężne jak G.I. Joe lub jeszcze potężniejsze. Wymykają się, same myślą i jak dżin wyjdą ze słoika i „zgwałcą” wszystkich niewiernych.
Co ciekawe, te odejścia (z kapitałem) są preludium do tworzenia kolejnych startupów robiących... o dziwo... to samo.
Mackay pisze jeszcze jedną fajną rzecz o bańce South Sea Bubble. O tym, że większości zwykłych ludzi nie było stać na inwestycje, ale z niewiadomych przyczyn tworzyli mit. Mimo że nie mieli bezpośredniej korzyści, i tak powtarzali, że się opłaca i że to jest przełomowe.
Za rok takich przełomów będzie wiele. W następnym inni będą mówili o cudzie, a jeszcze inni będą odchodzili w imię obrony ludzkości. Albo wracali, bo i tak już było.
Wielkie to rzeczy są, ale nie bądźmy naiwni, w tym wszystkim jest 99% marketingu i doskonale przygotowanej historii sprzedażowej.
I na zakończenie, jakby inwestorzy nie naciskali i nie byłoby potężnej presji na zwroty, to naukowcy pracowaliby powoli. Pracują szybko, więc presja jest niesłychana. 20 do 30% firm AI to sprzedaż i marketing. Oni przecież też muszą coś robić. I ciekawe, czy to im właśnie doradza AI :)




