Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Motocykl uczy ascezy
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Planując wyprawę motocyklową, masz przed sobą bardzo trudne zadanie. I wcale nie chodzi o trasę. Chodzi o to, co ze sobą zabrać.
Masz 70 litrów bagażu na miesiąc. Musisz zmieścić w nich rzeczy na ciepłe i zimne dni. Coś na wiatr i deszcz. Buty do jazdy i buty na przebranie. Oczywiście elektronikę, kompresor do pompowania kół i całą masę tych „niezbędnych” rzeczy, bez których przecież nie da się przeżyć.
A potem przez kolejne miesiące dokupujesz następne.
Kilka par butów na różne warunki. Rękawiczki. Kominiarki. Kolejne kurtki. W pewnym momencie masz tego już tak dużo, że nie wiesz, na co się zdecydować. No i te kolory... Przecież muszą jakoś do siebie pasować.
Dobranie TEJ perfekcyjnej kolekcji jest trochę jak tworzenie zespołu do projektu.
Masz swoje preferencje. Z kimś pracuje Ci się świetnie, więc chcesz go zabrać. Jednocześnie doskonale wiesz, że w planowanym przedsięwzięciu może sobie nie poradzić. Zaczynasz się usprawiedliwiać. Tłumaczysz sobie, że bez tej osoby nie jedziesz.
Jest jednak pewien sposób. W środowisku motocyklistów można go streścić bardzo prosto:
Zabierz gotówkę.
Wszystko kupisz na miejscu.
To trochę takie amerykańskie podejście. Młodzi ludzie nie kupują mieszkań, bo za rok zmienią pracę i pojadą na drugi koniec Stanów. Nie kupują drogich i solidnych mebli, tylko proste, które po roku używania nadają się na śmietnik.
Minimalizm.
No i oczywiście gotówka. Albo karta kredytowa.
Jako że prowadzę ten nasz mały eksperyment z agentem AI, postanowiłem pójść o krok dalej. Zrobiłem zdjęcia wszystkich swoich butów, kurtek, skarpet i kasków.
A potem wydałem komendę:
„Spakuj mnie”.
Agent zna plan, bo przecież sam go przygotował. Zna przewidywaną pogodę, długość i trudność trasy. Jedynym dodatkowym kryterium, które mu podałem, było to, że wszystko muszę wozić na motocyklu.
Dobrał zestaw.
Dopisał też kilka swoich „mądrych”, albo „niemądrych”, filozoficznych stwierdzeń. Na przykład, że jakoś dam radę jechać kilka dni w tej samej koszulce. Albo że zawsze znajdę miejsce, żeby wyprać rzeczy.
Ale najbardziej urzekło mnie jedno:
„Przecież to wyprawa motocyklowa, a nie wycieczka rodzinna”.
I tego będę się trzymał.
Skoro postanowiłem, że będę słuchał agenta AI, to słucham. W efekcie mam zestaw, który normalnie zabrałbym na weekend nad polskie morze.
Tyle że cwaniaczek Agent kazał mi jeszcze zabrać sporą gotówkę na wszelkie „jakby co”.
No cóż. Zobaczymy.
Zrobię i to.
Gdyby Agent miał planować zespół projektowy na podstawie przesłanych CV oraz przygotowanego przez siebie scenariusza realizacji zadania, pewnie często musiałbym zwalniać pracowników i przepłacać za nowych.
Cóż...
Albo jestem starej daty i świat rzeczywiście się zmienił, albo agent jest bezwzględny w dążeniu do osiągnięcia własnego celu (mojego?).
W przyszłym tygodniu potwierdzam hotele.
Muszę powiedzieć, że z rezerwacją motocykli poradził sobie całkiem dobrze. Chociaż zobaczymy na miejscu...
Bo jak to się mówi:
Excel wszystko przyjmie.




